Z pamiętnika tłumacza. Bohaterowie po angielsku (3)

zucho, 2011-12-27 18:17:21

Myśleliście, że po Świętach grudniowa ofensywa wolsungowa zwolni tempo? Nic z tych rzeczy. Zapraszamy dziś do lektury kolejnego pamiętnika tłumacza. Tym razem coś o pierwszym rozdziale podręcznika, czyli Bohaterach.

 

Autor: Piotr „Żucho” Żuchowski

 

Choć wg układu pierwszy zaraz po Wprowadzeniu, rozdział zatytułowany po prostu Characters wcale nie został na angielski przetłumaczony jako pierwszy. Wprawdzie spora jego część była gotowa już dawno, na potrzeby naszej pierwszej anglojęzycznej publikacji, czyli wolsungowego Test Drive’a, ale przed całkowitym domknięciem Bohaterów powstała m.in. spora część tłumaczenia Obsady, czy fragmenty geografii. W końcu kto powiedział, że podręcznik trzeba tłumaczyć po kolei? :)

 

O ile w przeciwieństwie do wspomnianych w moim pierwszym wpisie stworów z Obsady, nazwy grywalnych ras nie były w najmniejszym stopniu trudne do przetłumaczenia, bo postawiliśmy na klasykę i kanon fantasy (zresztą jaki oryginalny termin można wymyślić na krasnoluda albo ogra? I w sumie po co to w ogóle robić?), to już archetypy mogą u niektórych wzbudzić pewne kontrowersje. Po angielsku mamy zatem:

 

Daredevil- Ryzykant

Explorer- Eksplorator

Investigator- Śledczy

Socialite- Salonowiec

 

Dwa środkowe hasła są bardzo naturalne i wręcz intuicyjne, ale już Daredevil może się wielu osobom kojarzyć raczej z pewnym komiksowym bohaterem, tudzież filmem z Benem Affleckiem o tymże bohaterze, niż z postaciami pokroju Bonda czy Lupina. Tłumaczenie jest oczywiście jak najbardziej poprawne, choć słowniki podają częściej występujące alternatywy w postaci risk-taker czy adventurer, ale daredevil… Czyż to nie brzmi po prostu wypaśnie? :) Natomiast Socialite był w pierwszej wersji glosariusza postawiony na równi ze staroświeckim i klimatycznym Salonard, jednak na etapie dopracowywania terminologii z Salonardem wygrał. Czemu wygrał, przyznam szczerze, nie wiem. A jeśli czegoś nie wiem lub nie pamiętam, to znaczy, że pewnie Garnek z jakichś względów się przy danym tłumaczeniu upierał, a wiadomo, że autor podręcznika ma decydujący głos :) Odpowiadające archetypom rodzaje przygód to po kolei: Daring, Exploration, Investigation i Society

 

W pierwszym rozdziale sporo było użerania się z terminami czysto mechanicznymi, atrybutami, umiejętnościami, cechami i słabościami rasowymi, profesjami, itp. Raz przetłumaczona nomenklatura jest już do użytku na cały pozostały czas pracy z tekstem i jest to zdecydowanie dobra wiadomość, natomiast zła jest taka, że po prostu jest to żmudne i nużące. Więcej swobody i pola do kreatywnej improwizacji dały np. nazwy gadżetów (mój faworyt, Wyborne trunki – Splendid collection of alcoholic beverages), a przede wszystkim legendy dotyczące historii powstania Ośmiu Ras. W tej sekcji była zabawa na całego, poemat o elfach, stylizacja na fragmenty Eddy czy nordycką mitologię Jotunheimu. A na przykład slawijska legenda o powstaniu rasy ludzkiej po angielsku brzmi tak:

 

The Lord was sailing across endless bogs. A while passed, an age passed, and He was bored with loneliness. He decided to create a people which would worship and amuse Him and take care of the land He created. He tied the boat to a tuft of reeds and pondered. There were only water and rushes around. The Lord picked a pliant reed and wove two figures from it – a man and a woman. Then He dived and took two handfuls of mud from the bottom. He formed two bodies from the mud and left them to dry in the sun. The Lord waited long, so He decided to take a bath. Swimming, He soon lost sight of the boat and did not notice a demon with toad-like skin, tentacles of an octopus and horrible fishy eyes emerging from the water. It perched on the side of the boat and leaned towards the figures. It whispered something into their ears and venom dripping from its fangs slowly soaked in the mud. When the Lord returned, he did not notice anything. (…)

This is why humans, seemingly soft as mud, hide deep inside the resilience and fortitude of reed. Just like water flowing, wherever they go, they change to fit what they find there.

But the demon’s venom still boils in their hearts and its voice still whispers in their heads.

 

Na koniec jeszcze jeden gadżet, mianowicie paromobil, o który pytałem Was w poprzednim pamiętnikowym wpisie. Koniecznie jedno słowo, łączące w sobie angielskie steam (parę) i jasne wskazanie na to, że gadżet ów jest pojazdem. Odpadały zatem wszelkie zbitki typu steam car, steam mobile, steam vehicle. Wygrał steamobile, co ciekawe, pojazd naprawdę istniejący w naszym świecie, amerykański wynalazek produkowany jedynie w okresie 1900-1902 w zakładach w Keene, w stanie New Hampshire. W komentarzach do ostatniego artykułu pierwszy swoją odpowiedź zostawił Gacorr i była to jednocześnie odpowiedź poprawna. Cytując Kazika Staszewskiego zapowiadającego „Dom Wschodzącego Słońca” w koncertowym nagraniu z płyty pt. „Kult” (1987) – gratulacje, wygrywa pan… zegarek! :)

  • Żucho, 2011-12-28 19:49:27 @Badziew - początkowo tak, taka wersja została zaproponowana przez Garnka, kiedy opracowywaliśmy pierwszą wersję glosariusza. Potem głównie Erpegis naciskał na zmianę i zmieniliśmy.
  • Badziew, 2011-12-28 18:35:35 Hmmm... czyli "Ork" zamiast "Orc" też było celowo?
  • Staszek Krawczyk, 2011-12-28 13:05:50 "W końcu kto powiedział, że podręcznik trzeba tłumaczyć po kolei? :)" Wprowadzenia pisze się zwykle na końcu, więc trudno się nie zgodzić. :) Keep up the dobrą pracę!

Twoim zdaniem...

Archiwum

Kuznia Gier on Facebook
Kuznia Gier